Praca z biologicznym sensem objawów ma jedną pułapkę: łatwo wpaść z jednej skrajności (ignoruję ciało) w drugą (każdy sygnał to katastrofa i „na pewno coś znaczy"). W REGENE uczymy trzeciej drogi - uważności bez straszenia.
Świadomość pyta: „co się ze mną dzieje i czego potrzebuję?". Katastrofizm krzyczy: „to na pewno coś złego, to moja wina". Pierwsze daje spokój i ruch. Drugie - paraliż. Różnica jest ogromna, choć obie zaczynają się od tego samego objawu.
Słuchać ciała to nie to samo, co bać się ciała.
Bo kiedy przestajesz walczyć z objawem, a zaczynasz go rozumieć, spada napięcie - a wraz z nim często reakcja, która z tego napięcia wyrastała. To nie magia ani obietnica wyleczenia. To odzyskiwanie spokoju i sprawczości.
Następnym razem, gdy złapiesz się na katastroficznej myśli o ciele, dopisz do niej jedno zdanie zaczynające się od „mogę...". Np.: „mogę umówić się do lekarza i zadbać dziś o odpoczynek". To mały krok od lęku do działania.
Zostaw e-mail - wyślemy Ci kolejne teksty i bezpłatny materiał na start.